Napisano Marzec 11, 2016. laska, lasencja , że tak powiem , facet jest trochę inaczej skonstruowany od kobiety i dobrze, że się różnimy , gdyby wszyscy wyglądali tak samo to nasze życie by Zadaj sobie pytanie, czy patrzy ostentacyjnie, czy udaje, że nie patrzy, a mimo to wciąż przyłapujesz go na ukradkowych spojrzeniach. W tej drugiej sytuacji być może mu się podobasz tak bardzo, że nie może się powstrzymać i jego wzrok wciąż do Ciebie wraca. Jeśli patrzy na Ciebie ostentacyjnie, to chyba Cię podrywa. Krzysztof Piekarz. Ekspert SFD. Pochwały Postów 686 Wiek 32 Na forum 11 Płeć Mężczyzna Przeczytanych tematów 13120. Witaj, przygotowaliśmy kilka tematów które mogą Cię zainteresować: Dieta proszę o poprawę. 30kg nadwagi, pomocy! Odstający tyłek u faceta. problem z redukcją - proszę o pomoc / długie /. Wcięcie w tali. Mężczyźni łatwiej ulegają zauroczeniu i częściej się zakochują pod wpływem wyglądu partnerki, kobiety zwykle są ostrożniejsze, muszą lepiej poznać partnera - wynika z międzynarodowych badań. Amerykańscy socjologowie dr Pepper Schwartz i dr James Witte przeprowadzili wszechstronne badania pokazujące życie współczesne par Jeśli parterom na sobie zależy dochodzi do seksu taka kolej rzeczy, chcą być razem, a więc kochają się z sobą. Ja miałem partnerkę, która właśnie myślała, że mam ją tylko dla seksu, a tak naprawdę ją kochałem. Widziała w związku, tylko seks, lecz nie zauważała tego, że poświęcam jej swoje emocje i część życia. Weź udział w ankiecie Wolisz jak mężczyźni/faceci/chłopacy oglądają się za Twoim tyłkiem czy jak patrzą Ci na piersi? w Zapytaj.onet.pl. Kolejną popularną rzeczą zwracającą uwagę mężczyzn są oczy kobiety. Na pewno słyszałaś o tym, że oczy są zwierciadłem duszy. Można z nich wiele wyczytać na temat danej osoby. Dzięki nim bardzo łatwo poznać, czy ktoś nas okłamuje. Oczy są prawdziwymi magnesami, które mogą przyciągnąć i zainteresować nieznajomego. 2G1H. Spis treści1 Partnerstwo zakłada, że kobieta ma zawsze rację2 Mężczyzna powinien być mężczyzną i kobietą w jednej osobie3 Jestem troskliwa… to znaczy, oczekuję troski wobec siebie4 Jeśli kochasz to ufasz, jeśli ufasz to kochasz. Wat? Słaba kultura, słabi (partnerscy) mężczyźni, słaba rodzina5 Są plusy i minusy, tak samo jak nie da się stawiać znaku równości na początku6 Kobieta cały czas żyje w trybie zjeść ciastko i mieć ciastko7 Kobiecy głos jest ważniejszy, ale udajemy, że nie ma dyskryminacji mężczyzn8 Mężczyzna dominuje, ustala zasady i stawia Nowy profil na Facebooku9 Wpisy powiązane: Wsparcie darowizną za pracę autoraJeśli doceniasz to co robię i nie chcesz, by strona przestała istnieć kliknij, by poznać szczegóły 🙂Podyskutujemy dziś o tym czym jest partnerstwo i równość płci w związkach z męskiej perspektywy, ale i z perspektywy The Red Pill. Poznamy te definicje łącząc je z wiedzą o kobiecej naturze, oraz kobiecych strategii seksualnych. Partnerstwo według definicji to wzajemność, pomoc, wsparcie, opieka i zaufanie. Czy aby na pewno kobiety uczone są takich postaw wobec mężczyzn i czy aby na pewno równość płci jest możliwa w wypadku takich zachowań? Jakie są proporcje? Wystarczy poczytać o czym piszę i poobserwować. Partnerstwo zakłada, że kobieta ma zawsze rację Zacznijmy od tego, że relacje damsko-męskie rzadko kiedy są w pełni wzajemne, ponieważ kobiety są płcią bardziej kapryśną, wymagającą, bierną i nie pełniącą funkcji opiekuńczych wobec mężczyzn. Paradoksalnie płeć uważającą się za tolerancyjną ma najmniej tolerancji na wady i słabości mężczyzn, a gdy coś nie idzie po jej myśli ma prawo zagrać kartą jednostronnej ofiary. Karta ofiary wyklucza współodpowiedzialność, a więc jakąkolwiek równość. To mężczyzna staje się zły, gdy nie wykonuje poleceń kobiety. To mężczyzna jest zły, gdy potrzebuje wsparcia, a jego ciężkie uczucia kobiety nie obchodzą. To mężczyzna staje się zły, gdy jakkolwiek finansowo skorzysta na związku. To mężczyzna staje się zły, gdy nie dzieli się własnymi pieniędzmi z kobietą, gdy zarabia więcej. To mężczyzna jest zły, gdy nie chce kobiety, która miała tysiąc pięćset sto dziewięćset partnerów seksualnych. To mężczyzna jest zły, gdy ignoruje kobietę, która go atakuje i nie widzi szans na logiczne rozwiązanie dyskusji. Kobiety uczone są, by szanowały tylko siebie na 1 miejscu, zatem nie szanowały mężczyzn, ich zdania, ich potrzeb, ich uczuć, czy ich decyzji, jeśli tylko kobiety nie osiągną przy nich wymiernej przyjemności i korzyści. Związki mierzone są miarą opłacalności i hedonizmu. Spełnisz moje wymagania będzie ok, nie? Sajonara. Tego nie umiesz, tego nie potrafisz, wydrę się na Ciebie, obrażę, by wymusić posłuszeństwo, dzisiaj z seksu nici, a tak w ogóle to mąż koleżanki jest lepszy. Co zabawne jest to atrybut psychopatów, a to sfeminizowane społeczeństwo uczy takich postaw. Nie będziesz miał odpowiedniej kobiety, póki nie zastanowisz się dziesięć razy co ona Tobie zapewnia w związku, co ona Ci daje. I nie okłamuj siebie, że to dzięki niej wspiąłeś się na wyżyny. Ty masz mózg, płuca i ręce. To one działają. Chcesz kobietę, która rywalizuje z Tobą w związku? Która manipuluje i odczuwasz to, ale nie wiesz w którym kościele biją dzwony? Takich dziś na pęczki. Unikaj takich suk. Jestem mądrzejsza, mam wyższe wykształcenie, lepiej umiem to, lepiej się znam na tym (najbardziej na związkach i wychowywaniu), mam zasoby takie, postraszę Cię rozwodem, oskarżeniem o molestowanie i odebraniem dzieci, a poza tym mi się należy, bo jestem kobietą. Ostatnią rzeczą którą pragniesz z kobietą, to rywalizować z nią, ale one to robią dzisiaj nieustannie. One chcą być pseudomężczyzną w związku (bez męskich obowiązków) i sprawdzać, czy się wycofasz, ulegniesz, czy będziesz próbował wyjść na przeciw. Czasem nawet sprawdzą jak wiele masz pokładów zdrowia psychicznego, by móc Cię prowokować, testować, zawodzić i denerwować. Najważniejszy jest zysk kobiety. Ich to nie obchodzi, bo masz przechodzić te testy bez zająknięcia. Jestem zmęczony powiesz, więc wypocznę. Kobieta rzeknie: a ja jeszcze bardziej i jakoś nie wypoczywam słabeuszu. To są dzisiejsze związki i empatia kobiet wobec mężczyzn. Tych samych kobiet, które nie uznają, że muszą cokolwiek większego wnosić do związków dla mężczyzn, a ich atrakcyjność w pewnym wieku spada na łeb na szyję. I płaczą później. Mimo rywalizacji z mężczyzną i podkopywania jego pozycji, kobiety uważają, że wnoszą miłość, wsparcie, troskę… w bardzo, ale to bardzo pojedynczych zachowaniach przykrywanymi negatywnymi zachowaniami jak powyżej. Mało to partnerska postawa, tylko stawiająca siebie wyżej w hierarchii i w gruncie antyspołeczna. Egoizm i stawianie siebie w centrum są zawsze antyspołeczne. To się nie kalkuluje. Nie ma jednorożców wśród kobiet, które będą oferowały wiele więcej i które nie będą wykorzystywać męskich słabości na własną korzyść. Dlatego przede wszystkim trzeba szukać kobiet szanujących mężczyzn, które są w zaniku. To się wynosi z domu. Mimo, że porzuciliśmy patriarchalne role płciowe, to nie nastąpiło jawne napisanie nowych wzorców. Aktualnie wspieramy kobiecą hipergamię i kobiece strategie seksualne tworząc kult kobiet i uważając kobiety za płeć ważniejszą. Jest to wielki błąd, bo odwracamy co jest wartościowe, a co nie i prześcigamy się w walorach płytkich i powierzchownych (narcyzm). To mężczyzna wybierany przez kobiety jest nagrodą w związku, jak się okaże gdy poczytasz dalej, ale kobieta gra kartą „jestem kobietą, mi się należy, mam za sobą prawo i mam seksualność”. Zwiążesz się formalnie (małżeństwo) to po Tobie. Na zachodzie zamieszkasz z kobietą, to po bodaj 6 miesiącach uznają, że jesteś w związku formalnym! Mężczyzna jest zmuszany inwestować w kobietę w związku, być wykonawcą zadań, idealizować kobietę, ulegać jej i topić koszty, gdy wynik jego inwestowania jest mniej pewny niż inwestując na giełdzie. Dlaczego? Bo kobiety zadowala tylko najbardziej wartościowa genetycznie jednostka (ok. 20% mężczyzn wszech czasów), gdy 80% jest lekko mówiąc dyskryminowana, a kobiety dają sobie prawo do mizoandrii wobec większości populacji męskiej. Jak to się objawia? Sadyzmem. Można poczytać w tym tekście, w innych moich tekstach i komentarzach: Jak kobiety znęcają się nad mężczyznami Mężczyzna powinien być mężczyzną i kobietą w jednej osobie Kobiety pragną cały czas mężczyzn „prawdziwych”, a więc tych, którzy pełnią funkcje opiekuńcze i dominujące nad kobietami. Jednocześnie kaprys kobiecej, zmiennej osobowości steruje tym, że potrzebują też duszy wrażliwego, rodzinnego, czułego mężczyzny – który także dobrze wygląda. Kobiety potrafią prowokować, byś okazał jedną z tych dwóch części przeciwnych osobowości. Mężczyzna musi być 2 in 1, gdy kobieta nawet nie musi być dzisiaj kobieca (chyba, że z wyglądu, bo o atrybuty powierzchowne uczone są dbać, o wnętrze niekoniecznie). To nakłada na mężczyzn zagubienie, obciążenie i niską wydolność, przez co uciekają spod potrójnej presji. Nie zobaczysz kobiety, która chce zarabiać więcej, być zaradniejsza, która wykonuje większość prac, która jest silniejsza i chce opiekować się słabym mężczyzną. Kobiety nie są uczone, by myślały co może być ważne dla mężczyzn i jak mogą się przydać związkowi, czy rodzinie. Kobiety są uczone dbać o siebie same i wyręczać się państwem lub męskimi rękoma. Wzajemność w takich relacjach jest więc tylko pozorna i tylko w sytuacjach, gdzie kobieta umie się odwdzięczyć, ale jest to mniejsza ilość sytuacji. Mężczyzna, który oczekuje pomocy kobiet jest według kobiet nieudacznikiem, więc nie dostanie pomocy w partnerstwie. Taki związek nawet nie powstanie. Mężczyzna, który odmawia pomocy staje się bezdusznym, którego tak samo można odtrącić i wykluczyć z rynku seksualnego (jeśli ma wysoki status i zasoby będzie mu wybaczone). Mężczyznom zostaje tylko uległość, finansowanie kobiet i staranie się o kobiety, a więc równość płci to fikcja. Co najlepsze, kobieta nawet jak wnosi mniej, to i tak uznaje siebie za ofiarę, dlatego bardzo rzadko kiedy współczuje mężczyźnie i widzi efekty jego pracy. Dla kobiet to żądania. Masz taki być, masz robić co robisz, nie oczekuj, że ktoś Cię za to doceni. Tobie to z nieba spadło za każdym razem, musiałeś wobec niej być tak dobry, a gdy kobieta to zrobi raz na długi czas, to nieziemsko się dla Ciebie poświęciła. Dewaluacja męskich działań, to hiperbolizacja własnych, kobiecych, pojedynczych działań. Wbrew pozorom długofalowo będzie działać to tak, że mężczyźni zmuszani do pracy ewoluują, a kobiety rozpieszczane zostaną w tyle. Jestem troskliwa… to znaczy, oczekuję troski wobec siebie Troszczyć się o partnera to znaczy dbać, żeby nie był narzędziem, które mi służy, ale żeby dobrze się czuł, miał poczucie satysfakcji, dobrostanu. – Eric Fromm Kobiety podchodzą jednostronnie do takich słów myśląc – partner nie daje mi dobrostanu, inny da więcej. Same kobiety nie obligują do pomyślenia w ten sam sposób, by tyle dawać mężczyznom. Czy mężczyzna dzięki mnie ma dobrostan? Czy zapewnić mu więcej? Większość kobiet to ekstrawertyczki (uczuciowiec), a mężczyźni to introwertycy (myślący). Ekstrawertyk nastawiony jest na szybkie zaspokajanie własnych uczuć, tworzenie wielu powierzchownych relacji społecznych, czerpanie energii z rozmów z ludźmi „o niczym”, z interakcjami z nimi, najpierw robi, potem myśli (jest kierowany emocjami), nie znosi nudy, ma powierzchowne zainteresowania, oczekuje komplementów, jest spontaniczny (jeśli nie podszyty lękiem). Introwertyk ma bogate życie wewnętrzne, zainteresowania nie wiążące się z przebywaniem z ludźmi, które rozwija solidniej tak jak bardziej przykłada się do pracy i wyników, myśli dłużej, działa powolniej, brzydzi się fałszem, wspiera idee, skrupulatnie wybiera znajomych i dopiero głębokie znajomości nazywa przyjaźniami czy miłością, jest godny zaufania, jest dobrym obserwatorem i słuchaczem. Introwertyk częściej będzie nietowarzyski, mrukliwy, może wyjść na gbura myślącego o sobie, nie lubi rozmów o niczym, może widnieć jako nudny, mniej żywy z zachowania. Jak to się wiąże z partnerstwem? Kobiety mają więcej wymagań, potrzebują ludzi do funkcjonowania, chcą być częściej zabawiane, aby się nie nudzić, nie tolerują krytyki, zagadują dyskusję, więc częściej chcą by je ugłaskiwać. Do tego kobiety polegają na innych (wielu ludziach), więc częściej wszyscy poza mężem, partnerem są ważniejsi. Mąż to nie rodzina przecież. Jednocześnie na przykład maminsynkowie nie są tolerowani. W takich małych podwójnych standardach widzimy, że kobietom ustępuje się o wiele bardziej. Jeśli kochasz to ufasz, jeśli ufasz to kochasz. Wat? Partnerskie zaufanie nie istnieje, ponieważ kobiety w każdej chwili mogą zgłosić molestowanie, gwałt, czy odejść, odbierając prawo do widywania się z dziećmi, mogą też zniszczyć opinię na całe życie, narazić na konsekwencje (wyręczyć się pięściami innych mężczyzn, doprowadzić do utraty pracy), lub zniszczyć płynność finansową. Zataić ilość partnerów seksualnych też jest łatwo. Kobiety w każdej chwili mogą zmienić zdanie i złamać obietnice, bo kobieta zmienną jest. To co kobieta mówiła wczoraj nie ma pokrycia z tym co jest dzisiaj. Jeśli nie rozumiesz tego, to jesteś dziecinny i mało inteligentny. To Twoja wina, nie kobiety, na której nie można było polegać. Z kolei kobiety nie ufają mężczyznom, bo mężczyźni kreowani są na drapieżników seksualnych, stosujących przemoc fizyczną, których należy testować zanim się z nimi zwiąże. To wykształca w kobietach przebiegłość i wyrachowanie. Jednocześnie uważamy, że to mężczyźni mają ufać kobietom bezgranicznie, bezpodstawnie, bo inaczej nie nadają się do związku. Nie ufasz? Nie kochasz. Jesteś niestabilny jak kobieta? Masz się zachowywać lepiej, by mogła Ci uwierzyć (wnioskując męskie zachowania są lepsze, nawet dla samych kobiet, więc czemu nie stosują ich u siebie?). Zarabiasz więcej jako mężczyzna, ale chcesz by kobieta wnosiła po równo finansów? Jesteś skąpcem. Zarabiasz mniej i chcesz procentowo wyliczać? Szukasz sponsorki! Mężczyzna ma oddawać pieniądze i nigdy nie liczyć pieniędzy kobiety, ale kobieta liczy swoje pieniądze. Różnicie się w libido? Kobieta zazwyczaj chce mniej seksu, bo i kobiety wiążą się zwykle z nieatrakcyjnymi genetyczni dla nich partnerami. Mężczyzna dostosowuje się, lub seks przepada całkiem. Macie do wyboru wyjazd w góry (mężczyzna), lub nad morze (kobieta)? Wybieracie morze i uznajecie, że to kompromis. Kobieta pragnie zainteresowania, zapytania jak się czuje i może żeby ją odciążyć od obowiązków? Sama tego nie robi wobec mężczyzny, nie przejmując jego obowiązków i nie obchodzi jej, że jest w złym stanie psychicznym. Mężczyzna ma więcej swoich pasji, znajomych, co na początku przyciągnęło kobietę do niego, a kobieta nie ma i pragnie, by z nią spędzać czas, lub z dzieckiem? Nie dorosłeś do związku, musisz stać się takim samym nudziarzem i zrezygnować z wszystkiego co Cię uszczęśliwiało. W teorii to dobre, w praktyce kobieta nie traktuje Cię już jak partnera, a jak ojca dziecka, domownika i służącego. I mimo, że miało być różowo i kolorowo jak w gazetkach, to kochające się osoby (jak twierdzą) walczą ze sobą, oskarżają, wypominają i jak zwykle, to kobieta wykreowana zostanie w pozycji ofiary, bo mężczyźni ofiarami być nie mogą. Partnerstwo więc zazwyczaj jest uległością wobec kobiet i szanowaniem ich rozmaitych pragnień, a także przejęciem przez mężczyzn kobiecej roli społecznej. Że należy tak postępować uznając to za równość chętnie przeczytacie na pokoleniu ikea, czy innych stronach tworzonych dla zaspokojenia próżności kobiet. Mężczyzna jest zapomniany i w równości tak naprawdę obarczany dodatkowymi wymaganiami, kompromisami i pretensjami, których nie ma prawa kwestionować, ponieważ szybko przypisze się mu łatkę agresora. Za jakiś czas następuje rozstanie, gdzie mężczyzna praktycznie zawsze ukazany jest jako winny i nieodpowiedni. Miał z jednej strony być twardzielem, prowadzącym i pasjonującym, z drugiej uczuciowym, ustępliwym i zajmującym się rodziną/domem/kobietą. Dzięki temu mężczyznę można obwinić o wszystko nadając mu zupełnie przeciwne i wykluczające się cechy. Byłeś za dobry i byłeś niedobry. Nie ma ról płciowych, można więc marudzić o wszystko, gdy obiektem ataków jest mężczyzna. Słaba kultura, słabi (partnerscy) mężczyźni, słaba rodzina Podwaliny dobrego społeczeństwa, czyli tradycyjna rodzina się rozpada, dzięki temu, że kobiety zostały uwolnione z ról im przydzielonych, a mężczyźnie nadano role sprzeczne (trochę damskie, trochę konserwatywne męskie). Daj kobiecie uwolnienie się od obowiązków, to tych obowiązków nie będzie chcieć. Dla zmniejszanie dzietności i szczęścia społecznego jest to świetny ruch. I to że jest jeszcze wiele rodzin na papierze niczego nie zmienia. Kobiety uciekają w męskie rejony, więc mężczyźni uciekają w kobiece. Teraz układ wygląda tak, jakby dziecko rządziło rodzicem i było od niego mądrzejsze. To tak jakby dziecko miało spełniać potrzeby rodzica. Rodzic musi być bardziej wartościowy i odpowiedzialny od dziecka, tak mężczyzna musi wytyczać tor działania dla kobiet i je dyscyplinować, by nie przekraczały granic. Bo prawda jest taka, że jak dasz palec, to weźmie rękę. Jak dasz się wykorzystać, to zostaniesz wykorzystany i kobieta jeszcze powie, że „byłeś słaby, głupi, należało Ci się”. Moralności nie ma, odpowiedzialności nie ma, jak nie ma konsekwencji. A konsekwencji nie ma, bo za wszystkie błędy są karani mężczyźni. Mężczyzna nie ma prawa do pomyłek i słabości, jest ostracyzm. I tak na nas dzisiaj patrzą feministki, które widzą słabość naszej kultury i będą wykorzystywać ją dalej nie patrząc na społeczeństwo jako całość tradycji, obowiązków i wartości. Od razu zaznaczę – nie każdy mężczyzna nadaje się do prowadzenia i będzie ich coraz mniej, ponieważ są wychowywani przez kobiety i będzie coraz więcej patologii i zgrzytów. Ale nadal, to mężczyźni lepiej kierują i władają niż kobiety, ponieważ umieją odłączyć emocje od myślenia, dlatego są częściej bardziej logiczni i bardziej racjonalni (nie licząc patologicznych mężczyzn, których jest procent). Jest plaga samotnych matek, z których statystycznie wywodzi się najwięcej przemocy, problemów z prawem, edukacją, biedy i chorób psychicznych. To dzięki samotnym matkom i matkom dominującym wychowuje się mało męskich mężczyzn, którzy niczego nie potrafią, tak jak ich „równe” matki, które dały im przykład jak żyć. A wy dalej krzyczcie, że to wina mężczyzn i dalej motywujcie kobiety do rozwodzenia się, do prowadzenia szalonego życia i patrzenia na mężczyzn z góry. Ale większość mężczyzn chce prowadzić, tylko ciągle podważa się mężczyzn, szczuje się sukowatymi-antyspołecznymi kobietami, które nie znają pojęć wsparcia, kompromisów i lojalności, a które muszą swoje puste życia zapełniać pustymi emocjami : szukaniem coraz większej ilości partnerów do związku i seksualnych, szukaniem atencji, winem, kotami i imprezami, na których wypatrują mężczyzny, który za maską suki zobaczy skrzywdzoną kobietę. Ale nie, my nie zobaczymy tego, nie domyślimy się kim jesteście, bo nie okazujecie dobroci i szacunku wobec mężczyzn, uznajecie że musimy się na wszystkim znać, zawsze mieć własne zdanie, gdy same nie wiecie czego chcecie, jesteście zmienne i mało konkretne. Chcecie by was zdobywać, jednocześnie nie dając od siebie nic w zamian, a często być wulgarną, niewdzięczną i niezadowoloną. Niekiedy nawet chcecie by czytać wam w myślach. To jest postawa totalnie oderwana od rzeczywistości i wybitnie niepartnerska. Są plusy i minusy, tak samo jak nie da się stawiać znaku równości na początku Tylko idealistycznie można sądzić, że można w związku być najlepszymi przyjaciółmi i prawdziwie równymi. To są tylko marzenia, fantazje i utopia. To jest emocjonalne podejście, które prezentuje większość kobiet, a mniejszość mężczyzn. Większość ludzi nie jest na tak wysokim poziomie duchowym, by mogli porzucić swoje instynkty i być równymi. W każdej relacji jest bardziej dominujący i bardziej uległy. W każdej wartościowy i ten mniej. W każdej męski lub bardziej kobiecy. W każdej silniejszy i słabszy, zasobny i mniej, zaradniejszy i mniej. I tak można wymieniać. Kobiety zawsze chcą mężczyzn oferujących więcej niż one same, bo nie radzą sobie, tak jak dzieci z odpowiedzialnością – ewentualnie kobiety są bardziej egoistyczne i skupione na sobie. Tyle, że dziś uważają się za równe, bądź nawet lepsze niż mężczyzn. Patrzą na mężczyzn z góry: ten jest słaby, ten uległy, ten pantofel, ten nieudacznik, ten łajza, ten miernota, ten sobie nie umie poradzić ze mną, ten boi się inteligentnych kobiet, ten cham, ten zboczeniec, bo chce seksu, a ten stosuje przemoc. Koniec końców kobieta chodzi niezadowolona i wini o to mężczyznę, pomimo, że jest sprawcą zepsucia. Na każdym kroku wspieramy kobiety i jeszcze dajemy zawładnąć kobietom w sferach takich jak jak władza, edukacja i praca, gdzie umówmy się, nawet przy pielęgniarstwie da się znaleźć mężczyzn którzy robią to nie gorzej niż kobiety. Nawet najbardziej zniewieściali mężczyźni mogliby wykonywać kobiece zawody, więc tak naprawdę kobiety w pracy nie są niezbędne i mężczyźni mogliby je łatwo zastąpić gdyby tylko nie było równości płci. Jedyne czego mężczyźni nie mogą zrobić bez kobiet to tak naprawdę tylko rodzenie dzieci. Z resztą fajny przykład to gotowanie, gdzie najlepsi kucharze to mężczyźni, a przecież zawsze się mówiło, że to kobiece zajecie. Owszem, ale tylko dlatego żeby nadać jakiekolwiek obowiązki kobiecie wobec mężczyzny/rodziny/dzieci i by mogły wykonywać te najłatwiejsze prace. I to nazwane jest dzisiaj uciemiężaniem kobiet. Do tego mężczyźni są ośmieszani czy nawet nazywani pedofilami gdy pracują z dziećmi. Nie można tak na to patrzeć, ze kobiety wszędzie mają gorzej i w każdej sferze KAŻDY mężczyzna może sobie lepiej poradzić bez wsparcia. Cały przekrój mężczyzn o różnej charakterystyce. czy to w pracy fizycznej, intelektualnej, czy na polu związków, bo to główne motory napędowe naszych działań. Nie potrzeba nam społeczeństwa sterowanego emocjami, bo będziemy niedojrzali i jesteśmy niedojrzali. Chcemy faktów, nie możemy myśleć jak kobiety. Rozdamy tym, rozdamy tamtym, BO IM WSPÓŁCZUJEMY, BO SĄ OFIARAMI. Kobiety są równe, bo WY JESTEŚCIE NIEDOBRZY. Be! Prawda nie ma znaczenia, że równości nie widać. A gdzie nie widać, już pisałem wielokrotnie i okaże się po raz kolejny. Tam gdzie wywyższasz kobiety, tam poniżasz mężczyzn. Tam gdzie podwyższamy sztucznie wartość kobiet, tam sztucznie obniżamy wartość mężczyznom. Proszę nie narzekać, kobiety tego same chciały, tylko nie zdawały sobie sprawy jak to się skończy, ponieważ wmówiono im walkę o dobre cele manipulując ich emocjami. Kobieta cały czas żyje w trybie zjeść ciastko i mieć ciastko Kobiety chciały rządzić, mieć władzę i chciały, by mężczyźni przestali być bezuczuciowi. I to się dzieje, mężczyźni stali się uczuciowi, oddali władzę kobietom, ale kobietom to nie pasuje, bo chciały by mężczyźni byli jednocześnie uczuciowi i gdy trzeba nieuczuciowi. Władczy i ulegli. Po prostu jak naciśniesz przycisk to robot robi to co sobie kobieta zażyczy. Przewidzieć konsekwencje, że to niemożliwe? W życiu. Odpowiedzialność wziąć za swoje działania? W życiu. Zastanowić się nad sobą, na tym co się oferuje, co się okazuje? W życiu. Jest myślenie życzeniowe. Daje całą siebie, całą wielką miłość, jestem tak dobra w tym, tak lepsza nawet niż mężczyzna, że nie wiem dlaczego z takim beznadziejnym mężczyzną jestem. To jest zakłamane myślenie wielu kobiet. Ja jestem święta, ja jestem ofiarą, ale gdy mężczyźnie powinie się noga, lub nie jest w dobrej sytuacji życiowej to widzimy traktowanie przedmiotowe, materialistyczne mężczyzn: a) 80% pozwów rozwodowych składają kobiety, przez co co druga-trzecia para się rozstaje (na dobre i na złe, oczywiście kobieta decyduje czy jest jej dobrze, czy źle, w chorobie, oczywiście chorobie kobiety) b) nie wiążą się z mężczyznami, którzy nie zapewnią im korzyści, bo tak się cenią Ja jestem ważniejsza, moje problemy są ważniejsze, moje emocje są ważniejsze, ja decyduje, ja wychowuję, ja obiecuję, a jak coś się nie udaje, to inni muszą posprzątać. Partnerstwo w związku jest wygodne dla kobiet, bo nie dość, że kobieta nie musi spełniać męskich obowiązków, to odciąża się ją w kobiecych obowiązkach. Kobiety są maksymalnie wyczulone na oznaki niedoceniania, czy braku korzyści z uzyskiwanego związku. Poświęcenie nie jest domeną kobiet. Jeśli zobaczą, że mężczyzna ma niższy status niż kobieta, to nie ma żadnych szans na przetrwanie takiego związku, a zazwyczaj nawet taki nie będzie utworzony. Jeśli mężczyzna nie dominuje nad kobietą w związku, to kobieta będzie zionęła ogniem i pluła w niego jadem. Mało jest kobiet, które wychodzą na przeciw swojej egoistycznej naturze i myślą: dziś zagadam do mężczyzny, zaproszę go na drinka, postawię mu go, wymyślę jakiś temat, by go zaciekawić. Nie. Jest zupełnie na odwrót. Kobieta uważa siebie za równą mężczyźnie, ale to mężczyzna musi podejmować działania i prezentować wartość. A jak się nie zgadzasz, to zaszczujemy Cię. Musisz być głupi, musisz się bać, aby żyć w tak zakłamanym społeczeństwie. Mądry to widzi. Kobiecy głos jest ważniejszy, ale udajemy, że nie ma dyskryminacji mężczyzn Kobiecy głos jest ważniejszy, mimo, że zdecydowanie rzadziej interesują się polityką i jedynie kiedy je interesuje ta polityka, to wtedy gdy, a jakże, chcą wcisnąć feminizm do polityki Kobiecy głos jest ważniejszy, gdy kobieta uznaje, że się przyjaźnicie w związku, ale by ją mieć musisz mieć pieniądze, zasoby, status, musisz ją adorować, opiekować i spełniać wymagania. Męscy przyjaciele tego nie wymagają. Kobiecy głos jest ważniejszy, gdy kobieta krzyczy, że jest molestowana i zacznie płakać. Na ogół uwierzą jej, a nie mężczyźnie i mężczyzna musi szukać alibi Kobiecy głos jest ważniejszy gdy kobieta mówi, że to co Twoje jest nasze, a to co moje jest moje. Kobiecy głos jest ważniejszy, gdy w grę wchodzi wychowywanie dzieci, bo kobieta nawet patologiczna po rozwodzie dostanie dziecko do opieki Kobiecy głos jest ważniejszy, gdy za płeć dostanie punkty, by przyjąć ją na dane studia czy stanowisko Kobiecy głos jest ważniejszy, gdy kobieta uzna, że był gwałt, nawet jak wcześniej sama chciała seksu Kobiecy głos jest ważniejszy, gdy to kobieta decyduje co jest męskie, a co nie, by następnie na to narzekać Kobiecy głos jest ważniejszy, gdy kobieta może bezkarnie się mścić i stosować przemoc psychiczną, a mężczyzna będzie „pizdą” gdy poszuka pomocy (tu są pewne zastrzeżenia do męskiego, wewnętrznego braku solidarności) Kobiecy głos jest ważniejszy, gdy zdradzają, zanim zmienią gałąź, kłamią i umieją to wszystko usprawiedliwić winą mężczyzny. Gdy mężczyzna robi to samo usprawiedliwienia nie ma. Kobiecy głos jest ważniejszy, gdy kobiety mówią, że wymagają opieki i starań innych, gdy mężczyźni takiego prawa mieć nie mogą Kobiecy głos jest ważniejszy, gdy kobiety twierdzą, że tylko mężczyźni stosują przemoc i tylko taką przemoc się karze w naszym systemie prawnym, a przemoc psychiczną kompletnie nie, w której się lubują Kobiecy głos jest ważniejszy, gdy mówią, że nie należy generalizować opisując płcie, ale gdy kobiety mówią, że mężczyźni „tylko o seksie myślą”, albo „każdy mężczyzna z penisem to potencjalny pedofil i gwałciciel” to już jest okej Kobiecy głos jest ważniejszy, bo są płcią bardziej społeczną i umieją przeciw danej sprawie dużo lepiej się jednoczyć. Solidarność jajników to nie mit. Kobiety prędzej wyjdą na ulicę, niż mężczyźni. Mężczyzn się ośmieszy, bo zawsze jest ich za mało i POWINNI sobie radzić z sytuacją jaka jest. Plują Ci w twarz, ale dasz radę. Kobiecie plują w twarz? Niech każdy je obroni. Kobietę ktoś klepnie w tyłek? Aferę trzeba zrobić, bo jest bardzo pokrzywdzona i na pewno będzie mieć traumę do końca życia. Mężczyznę ktoś klepnie w tyłek? Zamknij się chłopie, ciesz się, że miałeś zainteresowane Tobą kobiety. Nie rób z igły widły i nie narzekaj. I może racja, ale kobiety podnoszą to do rangi problemów życia. Kobiecy głos jest ważniejszy, gdy chcesz pokazać kto realnie wnosi więcej do związku, a kto wymaga więcej. Wtedy jesteś bucem, a kobieta nie ma sobie nic do zarzucenia, ani nie ma żadnej powinności wobec Ciebie. Kobiecy głos jest ważniejszy, gdy kobieta chce o Tobie wiedzieć wszystko i mówi, że nie można mieć tajemnic, gdy sama ukrywa np. ilość partnerów seksualnych i mówi, że przeszłość nie ma znaczenia. Kobiecy głos jest ważniejszy, gdy na portalach randkowych w rubrykach „o mnie” piszą swoje wymagania wobec mężczyzn i w rubrykach „wymarzony partner” kolejne wymagania. Kobiecy głos jest ważniejszy, gdy kobiety chcą równości, ale i pomocy jednocześnie (jak niepełnosprawni) Kobiecy głos jest ważniejszy niezależnie od tego co robią. Uważają się za wartościowe i godne selekcji, a mężczyźni co by nie robili to jest to za mało. Kobiecy głos jest ważniejszy, gdy wszyscy współczują kobiecie płaczącej, a mężczyźnie płaczącemu nie Kobiecy głos jest ważniejszy, gdy kobieta uważa, że jesteś draniem, ale nie chce od Ciebie odejść, tylko dalej wymusza na Tobie zmiany, posłuszeństwo, materialne nagrody, albo szuka pomocy wokół grając ofiarę, by się zemścić i byś cierpiał. Nieważne, że tylko walczyłeś o dobre traktowanie siebie, że ignorowałeś jej ataki na Ciebie i to ją wprowadzało w płacz. Bo jej się należy Twoja uwaga jak psu buda, nawet gdy nie jesteś przez nią dobrze traktowany, nie? Kobiecy głos jest ważniejszy, gdy chcą wiele lat mężczyzn uczuciowych, empatycznych, wyrozumiałych, przytulających, słuchających, stawiających kobietę na 1 miejscu. Jest to bardzo romantyczne. Kobiety jednak nudzą się i gardzą takimi mężczyznami, a w problemach ich zostawiają. Kobiecy głos jest ważniejszy, gdy twierdzi, że to Twoje dziecko. Ty udowodnij, że nie jest. Kobiecy głos jest ważniejszy, gdy kobieta może być otyła, a nawet mieć paskudny charakter i nie pracować nad sobą, gdy mężczyzna zaczyna się od 185cm (i setek innych cech, które są obowiązkiem – najlepiej jakby miał cechy sprzeczne ze sobą, by utrudnić mu jeszcze byt w tym nieracjonalnym, sfeminizowanym światku). Kobiecy głos jest ważniejszy, gdy kobieta odchodzi, lub zdradza, gdy najbardziej jej potrzebujesz, bo zacząłeś być w dołku. Cóż, jesteś słaby, prawo dżungli. Ale to samo prawo dżungli nie działa w przypadku, gdy to kobieta jest w tej samej sytuacji i prawo dżungli ją pożera. Kobiecy głos jest też ważniejszy, gdy kobiety chcą sprowadzać wyznawców religii pokoju, mimo, że doskonale wiemy, że baza ich religii proponuje zniszczenie innych religii. Emocje ponad rozum. To jest równość? To jest dobre traktowanie mężczyzn? Według których praw logiki? Mężczyźnie się nic nie należy i niczego nie dostanie od kobiet. Sam musi pracować na swój sukces mając więcej kłód pod nogami i nie ma żadnych ułatwień za płeć, a jeszcze słuchać narzekań niezadowolonej kobiety. To że kilku mężczyzn osiąga naprawdę dużo nie znaczy, że każdy mężczyzna może tyle osiągnąć. Ale nie, w tej równości zauważa się, że kobiety są uciemiężane, a mężczyznom sukcesy z nieba spadają. Jest dokładnie na odwrót. Mężczyźni muszą pracować, walczyć, a kobiety zawsze są delikatniej traktowane i dostają ułatwienia, przywileje, a nawet alimenty na siebie same. Któraś z kobiet zacznie tłumaczyć, że to normalne, niezależnie od płci można alimenty dostać jak mniej zarabiasz w związku. To prawda. Fałszywa prawda. Kobiety nie wybierają do małżeństw mężczyzn gorzej zarabiających od siebie samych, a jak wybierają to ten mężczyzna jest jeszcze gorzej traktowany niż dzisiejszy „prawdziwy” mężczyzna, który wnosi więcej wartości. Mężczyzna dominuje, ustala zasady i stawia granice Daj kobiecie rządzić i wytyczać granice, to zamiast dojechać do celu położonego 5 kilometrów dalej, to zabłądzicie i jeszcze powie Ci, że to Twoja wina, bo pozwoliłeś jej rządzić. Mogłeś być przecież mądrzejszy. Tak jest w związkach, gdzie kobieta rządzi, gdzie kobieta manipuluje i prowokuje, a nawet zdradza, a na końcu rozwód orzekany jest tylko w 3% z win kobiet. Następnym razem kobieta jeszcze raz będzie chciała rządzić, bo powie, że teraz to już sytuacja będzie inna. Uwierzysz? I zawsze będziesz tym złym w przypadku niepowodzenia. Czy stawiasz granice, czy dominujesz, czy jesteś uległy. Ale granice stawiać musisz, bo kobieta to emocjonalna istota, która cały czas żyje w trybie naginania granic, wchodzenia na głowę, zupełnie jak socjopata, dla którego reguły są po to, by je łamać, a rozwój moralności zakończył się na „honor jest wtedy, gdy dana zasada przynosi mi korzyść”. To jest nieodłączna cecha niedojrzałości emocjonalnej, którą uczymy kobiet poprzez brak narzucania kobietom obowiązków wobec mężczyzn. Kobiety w tej fałszywej równości płci są fałszywie pokrzywdzone. Mężczyźni też są ludźmi, też mają potrzeby, też pragną szacunku i też mają uczucia. Nie, to nie musimy się zmienić i podejście od kobiet. Oj nie. My tylko piszemy reguły, musimy to robić. I to nie my przegrywamy w tej wojnie, bo to kobiety potrzebują bardziej mężczyzn, społecznych relacji niż na odwrót. Nic nie dadzą kłamstwa, że są silne i niezależne. Taka jest kobieca natura, wcale nie równa, a różna. Mężczyźni przestają chcieć się opiekować kobietami dzisiaj, bo przecież są równe. Przywileje wyjdą kobietom bokiem, tylko my reagujemy powoli i flegmatycznie. Nie lubimy zmian. Ale jak zmiany będą, to z hukiem. Co nam zostaje bez tych wszystkich patriarchalnych ról i tradycji? Kobiece narzekanie, męski sprzeciw, lub męska uległość, dalsze kobiece niezadowolenie i… seks. Tak, nic więcej już nas nie będzie łączyć, a gdy wprowadzą roboty seksualne przypominające ludzi i to się skończy. Patriarchat idealny nie był, ale dał dobre podwaliny do tego by zaprowadzić ład. Można było go udoskonalić, ale nie całkowicie obalić histerią, zemstą i uprzywilejowaniem płci przeciwnej. Tak jak kobiety kiedyś nie musiały pracować, tak dziś muszą. Tak jak jeszcze wczoraj mogły pracować pokazując ciało, tak dziś nie mogą, bo feministki im zakazały. Miały być ułatwienia, a jest trudniej. Kto ma mózg, ten otworzy oczy. Ten kto mózgu nie ma zobaczy emocje. Nienawiść. Ten sprytny zabieg pozwala temperować każdego, kto chce walczyć o coś dobrego. Nienawiść może i jest – do obecnego systemu, który niszczy głębsze wartości przy pomocy naiwnych. UWAGA: Teksty zawarte na stronie mają charakter informacyjny, lub są subiektywnym zdaniem autora, a nie poradą naukowo-medyczną (mimo, że wiele z informacji jest zaczerpniętych z badań). Autor nie jest psychologiem, a pasjonatem takich treści, który przekazuje, lub interpretuje je. Dlatego treści mogą być niedokładne (acz nie muszą). Dystans do nich jest wskazany. Artykuły nie powinny zastępować wizyt u specjalistów (chyba, że czytelnik ceni mnie i moją wiedzę bardziej, ale to jego osobista decyzja) i najlepiej jakby moje teksty były traktowane jako materiał rozrywkowy, lub jako ciekawostki. Autor (czy też autorzy, bo artykuły pisało wiele osób) nie uznają, że ich recepty na życie są i będą idealne - każdy używa na własną powiązane: Jak podchodzić do facetów by nie chcieli tylko jednego? Nieporozumienia między mężczyznami a kobietami? Jak zaprzyjaźnić się z mężczyzną! Niektóre kobiety podchodzą do ludzi z nienaturalnie przyjaznym stosunkiem. Chcą zaprzyjaźnić się z mężczyznami i żyć z nimi jak kolega z kolegą. Zwykle w relacjach z facetami świetnie się dogadują, a i tak żaden mężczyzna nie chce traktować ich, jak przyjaciółki. Czy taka kobieta musi przy pierwszym kontakcie uprzedzać, że chce tylko rozmawiać, a nie uprawiać seks? Dlaczego więc niektóre kobiety automatycznie są odbierane jako partnerki seksualne? Jak zaprzyjaźnić się z mężczyzną? Słowem wstępu Poniższy tekst może wydać się seksistowski, chamski i bardzo upokarzający dla kobiet. Rozumiem to i jestem gotowy na hejt. Chciałbym w nim skupić się na typie kobiet, które za wszelką cenę chcą przyjaźnić się z mężczyznami, nie budując żadnej innej relacji. Chcę się skupić na sytuacji, gdy kobieta pomimo prób dostosowania się do męskiego świata i tak traktowana jest jako kochanka. Opis w wiadomości, która zapoczątkowała napisanie tego tekstu, przypomina mi pewien typ dziewczyny, który przed laty bardzo mnie pociągał. Dziewczyny za bardzo otwartej, nierozumiejącej męskiego świata i uważającej, że gdy podejdzie na wódkę do kilku obcych facetów, to zostanie przyjęta jak mężczyzna. Tak niestety nie jest, a tego wiele osób niestety nie rozumie. Dlatego postaram się wyjaśnić to jak najlepiej. Chciałbym zobrazować, dlaczego kobiecie nie łatwo jest zaprzyjaźnić się z mężczyzną. Chciałbym podkreślić, że można zaprzyjaźnić się z mężczyzną, gdy traktujecie się normalnie i swobodnie. Każde z Was ma inny typ poszukiwanego partnera oraz znacie się od jakiegoś czasu. Gdy natomiast kobieta próbuje zaprzyjaźnić się z nieznanym dotąd mężczyzną, ponieważ lubi nawiązywać nowe przyjaźnie, takie zachowanie może zostać odebrane jako nachalne. W sytuacji gdy nagle dziewczyna przełamuje bariery i zaczyna być zbyt wyluzowana, takie zachowanie najczęściej odbierane jest jako nachalne. Dowiedz się więcej z książki „Zdobywcy Serc”, w której znajdziesz odpowiedź na to i pozostałe kwestie dotyczące relacji damsko-męskich. Męski świat nie jest skomplikowany Trudne jest zmienienie męskiego myślenia. Mężczyzna zwykle spogląda na wymalowaną dziewczynę, która wije się przed nim w jednym kontekście. Czy da się to zmienić? Postrzeganie kobiety w panterkę z ostrym makijażem, zawsze kojarzy mi się dwuznacznie. Inaczej ocenia się mężczyznę w garniturze, a inaczej w sandałach i skarpetkach. Podobnie jest z kobietami, ponieważ jeśli jakaś „laska” wije się na parkiecie, a jej wizerunek jest wyzywający mężczyzna, chociażby nie chciał, może pomyśleć o takiej kobiecie tylko w jeden sposób. Mimo wszystko ze świecą takiego szukać, który nie ocenia po wyglądzie. Bekający i śmierdzący facet zawsze wypadnie gorzej przy biznesmenie, który całuje kobietę w dłoń. Tak samo lepsze wrażenie na mężczyźnie zrobi kobieta, która będzie bardziej niedostępna, bardziej naturalna i sprawiająca wrażenie mądrzejszej. Oczywiście każdy ma swój gust, więc są mężczyźni rzucający bardziej wyzywających kobiet. Tylko w tym przypadku mówimy o przyjaźnieniu się, a nie budowaniu relacji damsko-męskiej. Zmieńmy trochę sytuację. Co, jeśli kobieta jest ładnie ubrana, nie ma wyzywającego nastawienia, a i tak koledzy się przystawiają? Właśnie na tym chciałbym się teraz skupić. Jeśli kobieta chce zaprzyjaźnić się z mężczyzną, musi stworzyć relacje, w której nie jest traktowana jako partnerka seksualna, ani nadgorliwa kobieta, z zapędami do pouczania. Winna czy nierozumiana? Odezwała się do mnie kobieta, która nie potrafi tego zrozumieć. Jest osobą, która nie lubi zażyłości, więc zastanawia się, czy nie powinna na starcie w kontaktach z mężczyznami, uświadamiać ich, żeby nie wyobrażali sobie zbyt dużo, tylko dlatego, że ma przyjazne usposobienie. Ostatnio musiała wyzwać pewnego faceta, ponieważ poczuła się obrażona z powodu tego, co mówił na jej widok. Żadna trauma, tylko zwyczajna fala obrzydzenia. Znałem kiedyś wiele takich dziewczyn. Wysyłały sygnały, które jasno dawały do zrozumienia, że leci na każdego. Jedna z nich chodziła z moim kumplem. Zachowywała się w taki sposób, że nawet nie wiecie, jak głupio było jego przyjacielowi, gdy nie wiedział, czy go podrywa, czy po prostu lubi. Dziewczyny myślące, że faceci to dupki, ponieważ po zamienieniu dwóch słów uznają zaczepkę za zaproszenie do ciekawej przygody, nie rozumieją jednej ważnej rzeczy. Być może, gdy facet podchodzi do kobiety i zagaduje, ta uważa, że chciał się tylko poznać, porozmawiać i miło spędzić czas przy barze w towarzystwie fajnej dziewczyny. Co innego, gdy jest impreza, domówka czy klub i kobieta automatycznie podchodzi do mężczyzny i zaczyna rozmowę. Dużo się uśmiecha, irytująco szczerzy i zachowuje, jakby się podlizywała. Nie stworzy wizerunku osoby, która chce się zaprzyjaźnić. Wielokrotnie zastanawiałem się, czy to przypadkiem nie jakaś chora osoba, która pomyliła znajomych? Po pierwsze to mężczyzna pierwszy powinien zacząć rozmowę, ponieważ świadczy to o dobrych manierach. Mężczyźni nauczeni dżentelmeństwa są świadomi, że to nie smaczne, gdy kobieta pierwsza zagaduje. Co taki gest mówi o dziewczynie? Nadgorliwa, niemądra i niewychowana. Można uświadamiać mężczyzn, że jest inaczej, ale to nie zmieni tego, co o takich desperatkach się mówi. Gdy dziewczyna podchodzi, zagaduje, uśmiecha się i mówi, że chce się zaprzyjaźnić, zachowuje się, jakby nie miała przyjaciół, więc zaczęła szukać wśród chłopaków. Tak samo mężczyźni od razu takie dziewczyny albo skreślają lub uznają, że jest napalona, a okazja może się nie powtórzyć. Szczerze mówiąc, nie obchodzi to nikogo, że chce mieć przyjaciela, większości panów, nawet taka możliwość nie przechodzi przez głowę. Kobieca przyjaźń z mężczyznami? Dlaczego ktoś uważa, że jak podejdzie do obcego człowieka, to się zaprzyjaźni? W ogóle ludzie rozumieją, czym jest przyjaźń? Bierze się z wieloletniej znajomości, gdy wiemy, że wzajemnie możemy na kogoś liczyć. Poza tym przyjaciel nie wymaga przyjaźni! Przyjaciół łączą wspólne dramaty, podobne problemy i wspólne kłopoty. Zaprzyjaźnić się w jeden wieczór albo rok? To jakiś żart! Niby można z kimś złapać wspólny temat jednego wieczoru, spotykać się przez tygodnie, a nawet lata, ale to nie czyni od razu dwóch osób przyjaciółmi. Obecne dziewczyny kompletnie nie potrafią się ubierać ani malować. Zachowują się, jakby celowo kręciły tyłkami i ubierały się wyzywająco, aby dostać klapsa lub zostać obmacane. Gdy obserwuję nastolatki, nie widzę w nich dziewczynek, a sztuczne osoby, mające parcie na szkło. Takie, które jeśli szukają chłopaka, to dla statusu „w związku” na Facebooku. Jeśli kobieta pragnie zaprzyjaźnić się z mężczyzną, nie może pozwolić sobie na traktowanie jego, jak mężczyzny, tylko kolegi. Niewłaściwie wysyłane sygnały Swego czasu zawrzało w sieci, gdy pojawiły się wypowiedzi, że kobiety same proszą się o gwałt. Nie zabierałem głosu, czytając wypowiedzi, broniące argumentów, że miniówka i ocieranie się o obcych mężczyzn to żadne zaproszenie. W takim razie albo jestem zboczeńcem, albo nie znam żadnego porządnego faceta. Rozumiem, że kobiety malują się i stroją, zwłaszcza żeby podobać się innym kobietom, ale ich zazdrość wpływa też na panów. Niestety możemy mówić latami o prawach kobiet i tym kiedy pani ma ochotę na coś więcej, a kiedy nie. Mimo tego odbiór seksualnych zachowań i tak będzie niezmienny. Gdy kobieta ubiera się wyzywająco, będzie traktowana jak pusta i chętna. Bez znaczenia ile lat będziemy edukować mężczyzn. Wielokrotnie przytakiwałem feministkom, ponieważ inni panowie znacząco wysyłali mi sygnał, aby odpuścić. Naprawdę panowie nie traktują apelów o nieodbieranie sygnałów seksualnych, za nie seksualne. Wymaga się od mężczyzn umiejętności zachowania, ale mało kto mówi o tym, jak powinna zachowywać się prawdziwa dama. Może się wielu osobom to nie spodobać, ale tak jest. Nic na to się nie poradzi. Jeśli taka kobieta, nieumiejętnie się pomaluje, ubierze w strój odkrywający więcej, podkreślający biust i tyłek, wysyła prosty sygnał, w jakim celu wyszła na miasto. Bynajmniej nie świadczy to o tym, żeby szukała kolegów do spożywania alkoholu i gadania o sporcie czy polityce. Gdy kobieta podkreśli dekolt, talię, założy miniówkę i kręci tyłkiem przed potencjalnym przyjacielem, już wysyła mu sygnał, że nie jest typem, który chce zaprzyjaźnić się z mężczyzną. Dla faceta ten sygnał będzie bardzo niejasny, o czym na pewno nie powie. Dlaczego mężczyźni patrzą inaczej? W innym celu wychodzimy na imprezę, inaczej traktujemy ludzi, gdy jesteśmy na biznesowym spotkaniu, a jeszcze inaczej na imprezie gdzie większość dziewczyn chodzi z gołymi tyłkami i piersiami na wierzchu. Jeśli kobieta zna się na modzie, nie będzie musiała założyć sukienki odsłaniającej za dużo, bo będzie wiedziała jak się ubrać, aby wyglądać zjawiskowo nawet w bluzce zasłaniającej dekolt. Jeśli drogie Panie macie problem, z tym że mężczyźni patrzą na Was inaczej, mam proste zadanie do wykonania. Zmieńcie swój strój, ubierajcie się skromniej. Tak samo z makijażem. W towarzystwie z mężczyznami nie odzywajcie się na siłę, nie popisujcie i bez przestańcie się irytująco podlizywać. Gdy kilku facetów gra w bilarda, nie podchodźcie z prośbą o dołączenie się do gry, bo zwyczajnie towarzystwo zacznie się zastanawiać, czy przypadkiem nie chcecie zarobić za dodatkową usługę. Nie musicie śmiać się ze wszystkich żartów. Jeśli ktoś Was polubi, da Wam o tym znać, ale uśmiech i przeszywające spojrzenie, nie oznacza od razu, że to dobry moment do działania. Dlatego warto się zastanowić nad tym, co się robi i jak zachowuje. Pisałem o analizowaniu tego, jak się zachowujemy w ciągu dnia, w artykule ,,Jak pozostać sobą w trudnym otoczeniu„? Każdy z nas ma swój typ, który zwraca naszą uwagę. Być może gdzieś pod ścianą stoi jakiś miły facet, na którego warto zwrócić uwagę. Niestety zwracamy uwagę głównie na osoby, które są dla nas najbardziej pociągający i fajni. Być może chcemy mieć przyjaciela w jakimś typie człowieka, ale nie koniecznie nad tym się głębiej zastanawiamy. Nie zawsze da się zaprzyjaźnić się z mężczyzną, ponieważ niektórzy nigdy nie przyjaźnili się z kobietami, nie potrafią otwarcie rozmawiać lub są przyzwyczajeni do kumplowania się wyłącznie z innymi mężczyznami. Chociażby kobieta bardzo się starała, taki facet nie zauważy w niej przyjaciółki. Atlas Marzeń Przygotuj się na Start! Pokonaj kompleksy. Jak poradzić sobie z kompleksami i poniżaniem Zdobywcy Serc Jak zaprzyjaźnić się z mężczyzną? Metoda jest nieskomplikowana. Nie próbować się zaprzyjaźniać. Gdy jesteśmy w towarzystwie, po prostu się wypowiadajmy, dyskutujmy i słuchajmy. Gdy towarzystwo dobrze się ze sobą bawi, spotkań będzie więcej. Czasem spontanicznie wychodzi rozmowa między kobietą a mężczyzną. Nie można być nachalnym i na siłę próbować się zaprzyjaźniać, ponieważ upierdliwe dążenie do zbudowania przyjaźni, jest po prostu śmieszne i trudniejsze do zbudowania, niż mogłoby się wydawać. Poza tym liczenie na to, że mężczyzna będzie opowiadać o swoich sprawach w taki sam sposób koleżance, jak kolegom, jest praktycznie niemożliwe. Nigdy z dziewczynami nie rozmawiałem, jak z kumplami i wiem, że tak samo inni faceci, potraktowaliby takie podejście jako żart. Gdy jakaś kobieta nie jest w typie mężczyzny, ale bardzo się lubią i traktują siebie jak kolegę z koleżanką, wtedy bez dwóch zdań, może zaprzyjaźnić się z mężczyzną. On ma inny typ, ona inny, żadne nie zwraca większej uwagi na zachowanie drugiej osoby i wszystko jest między nimi jasne. Pisząc ten tekst, skupiłem się na tych dziewczynach, co wysyłają sprzeczne sygnały. Przystawiają się do nieznajomych mężczyzn, na siłę próbując się z nimi zaprzyjaźnić. Niestety nie tędy droga i zadanie nie jest łatwe. fot. Adobe Stock, TheVisualsYouNeed Uroczyście oświadczam, że wszystko, co tu opisuję, zdarzyło się naprawdę, tyle że to nie będzie historia o mnie. Opowiem wam o mojej najbliższej sąsiadce. Nie przy wszystkich zdarzeniach byłam osobiście, ale sporo wiem od niej albo od innych z naszej kamienicy… No więc tak – pani Stasia jest nieduża, pulchniutka i ruchliwa. Włosy farbuje na kasztan, bo „mąż tak lubi”. Najchętniej nosi białe albo różowe bluzki i szare sweterki. Pachnie niedrogą wodą toaletową, nie robi manikiru ani pedikiru, chociaż kiedyś była bardzo zadbaną i elegancką dziewczyną. Wcześnie wyszła za mąż i jakoś tak nie wiadomo kiedy przestała zwracać uwagę na modę. To znaczy pani Stasia widzi, że inne panie, nawet starsze od niej, mają paznokcie jak lusterka i fajne ciuchy, ale ona kupuje ubrania w lumpeksach, a salony kosmetyczne omija z daleka. Czemu? No bo mąż uznaje tylko skromne i niewyzywające kobiety, więc ona taka właśnie jest. Ten mąż jest jak beczka i strasznie głośny, nikt u nas za nim nie przepada! Pani Stasia, która jest delikatna i subtelna, prawie fizycznie cierpi, kiedy jej Lucek wrzeszczy w sklepie, na ulicy, w autobusie. W domu też wrzeszczy, czasami tak, że trzeba zamykać okna! Dawniej Pani Stasia próbowała z tym walczyć, chciała wychować Lucjana. – Mów ciszej – prosiła. – Wszyscy na nas patrzą. Po co z siebie robić cyrk? – Niech patrzą – odkrzykiwał. – Mają gały do patrzenia, to patrzą. I nie bądź taka damulka, będę robił, co mi się podoba! Ten Lucek jest w dodatku strasznie ordynarny! Pani Stasia nieustannie się boi, że kogoś zwymyśla ciężkim słowem, a potem ona będzie musiała przepraszać. Nikomu się nie skarżyła, cierpiała w milczeniu – Od…ol się, sk…nu – usłyszał sąsiad z piętra niżej, kiedy nieopatrznie poprosił, żeby Lucek nie podgłaśniał telewizora do oporu, bo on pracuje nad tłumaczeniem jakiegoś tekstu i chciałby trochę ciszy. – Inteligent pieprzony! – krztusił się nienawistnie Lucek. – Niech sobie włoży watę w uszy, to będzie miał ciszę! Pani Stasia w tajemnicy przed mężem zapukała do drzwi sąsiada i przeprosiła za wszystko, co go spotkało ze strony Lucka. Nawet chwilkę porozmawiali i odtąd sąsiad kłania się pani Stasi i patrzy na nią z wyraźnym współczuciem. Pani Stasi czasami chce się aż płakać, bo nie rozumie, czemu są mężczyźni mili, spokojni i kulturalni, a inni takie chamy i ordynusy jak jej małżonek. I czemu właśnie ona musiała tak źle trafić, gdzie tu sprawiedliwość? No a ostatnimi czasy u pani Stasi jest coraz gorzej… Gruby Lucek ma problemy zdrowotne, podskoczył mu cholesterol i cukier, więc dostał lekarskie zalecenie przejścia na ścisłą dietę. Zero tłustego mięcha, ani kropli piwa, nic ze słodyczy. Nic dziwnego, że małżonek pani Stasi chodzi głodny i wściekły. Niestety, głównie na nią, jakby to ona była odpowiedzialna za jego zatkane żyły i hiperglikemię. Nie jest niczemu winna, ale łatwiej mieć kozła ofiarnego, więc używa sobie za wszystkie czasy! Odkąd jest na diecie, co rano u pani Stasi istne burze z piorunami! – Co ty mi dajesz, kobieto? – Lucek ryczy na całą kamienicę. – Mam żreć trawę? Krowa jestem czy co? – Lucjanku, przestań – głosik pani Stasi ledwo słychać. – Masz kiepskie wyniki, trzeba słuchać doktorów. – Sama sobie słuchaj, durna babo! I nie pi…ol mi od bladego świtu. Dawaj jajecznicę na boczku, inaczej z sił opadnę, rozumiesz?! Pani Stasia podczas spotkań z sąsiadami udaje, że u niej wszystko jest w najlepszym porządku. Wmawia sobie, że nikt nic nie słyszy, że cały świat widzi w jej Lucku tylko nieszkodliwego nerwusa, a nie – wulgarnego awanturnika. Ludzie z sympatii i litości dla pani Stasi nie wyprowadzają jej z błędu. Współczują tej miłej kobiecie, chociaż tak naprawdę powinni nią potrząsnąć, żeby zobaczyła prawdę o sobie i Lucku. Wydawało się, że gruby Lucek ją całkowicie zdominuje i przytłoczy, ale o dziwo, losy ludzkie są niezbadane, więc i u pani Stasi następuje taka volta, której by się chyba nikt nie spodziewał. A wszystko się zaczęło bardzo niewinnie… Pani Stasia postanowiła podać Lucusiowi na obiad faszerowane kabaczki. Wymyśliła sobie, że w tym farszu będzie mięsa tyle, co kot napłakał, za to ryżu i dietetycznych warzywek do syta! Napracowała się, naprzyprawiała, nastała przy kuchni, żeby tylko szanowny mąż był zadowolony. Podała jedzenie punktualnie, co do minuty, bo Lucuś tego wymagał… I co? – zapytacie. Piękne, pachnące, nadziewane kabaczki wylądowały na dopiero co wymytej, kuchennej podłodze. Na nich wylądował dzbanek z niegazowaną wodą i plasterkami cytryny oraz suche wafelki z gryczanej mąki. Nad tym wszystkim stał beczkowaty Lucuś i wymachiwał rękami, krzycząc, że takie g…o pani Stasia może sobie żreć sama albo do spółki z tym lekarzem idiotą, który wymyślił tę głupią dietę! Normalnie pani Stasia przeskoczyłaby cały bałagan na podłogowych płytkach i pobiegła zamykać okna. Potem by posprzątała, wyszorowała, pozbierała skorupy, wyniosła śmieci do zsypu, szybko przygotowała następne jedzenie i wreszcie, na samym końcu zamknęłaby się w łazience, żeby sobie cichutko popłakać. Najpierw jej groził, potem brał małżonkę na litość Tak by było wcześniej, ale tym razem w panią Stasię wstąpił demon gniewu i to taki, jakiego nie poznała nigdy wcześniej. Chociaż wiele razy pukał do jej serca, to zawsze umiała go uciszyć i przegonić. Stanęła przed grubym Luckiem i powiedziała stanowczo: – Posprzątaj, natychmiast! – Co?! – zapytał. – Co ty gadasz, kobieto? – Posprzątaj – powtórzyła. – A jak nie, to co mi zrobisz? – Zobaczysz. – No, to proszę. Zobaczę. Jestem ciekawy na co cię stać, dawaj! Pani Stasia odwróciła się na pięcie i wyszła z mieszkania. Zadzwoniła do wszystkich drzwi sąsiedzkich i tych, którzy otwierali, uprzejmie zapraszała do siebie. Ponieważ ludzie lubili panią Stasię i byli ciekawi, co się dzieje, po paru minutach jej kuchnia była pełna zdumionych pań i panów. Wszyscy patrzyli na pobojowisko obiadowe i na Lucka czerwonego, jakby go miała zaraz trafić apopleksja! – Zaprosiłam państwa – powiedziała łagodnie pani Stasia – bo mam wielką prośbę… Otóż widzicie, co się tutaj dzieje i co ja muszę znosić. Dlatego upoważniam państwa do każdorazowej interwencji, jeśli usłyszycie z mojego domu wrzaski, kłótnie, przekleństwa, tłuczenie talerzy. Proszę natychmiast wzywać radiowóz… Mój mąż jest człowiekiem niebezpiecznym i ja się muszę zacząć przed nim bronić. Czy mogę liczyć na państwa pomoc? – zakończyła. Od tego dnia sytuacja w związku pani Stasi i jej Lucka zmieniła się radykalnie. Nie dlatego, że on się wystraszył i zmienił na lepsze, bo to byłoby zbyt piękne, nie, skąd… Po prostu pani Stasia wyprowadziła się do córki na drugi koniec Polski, założyła sprawę o separację, planuje zamianę mieszkania na dwa samodzielne i mówi, że nie wróci do małżonka za żadne skarby świata. Tupnęła nogą. Myślała, że tego nie potrafi, a jednak się udało. Co więcej, kiedy ostatnio była w naszym mieście, spotkała się z tamtym sąsiadem z piętra niżej i podobno bardzo miło spędzili wspólny czas. Pani Stasia miała modną, krótką fryzurkę i „zrobione” paznokcie. Wyglądała szałowo w malinowej sukience z lakierowanym paskiem. Zupełnie jak nie ta sama! A Lucek? No cóż. Różnie próbował zmusić żonę do powrotu. Awanturował się, groził, a potem spuścił z tonu i brał ją na litość. Nic nie pomogło, bo z kobietami takimi jak pani Stasia już tak bywa – cierpią cichutko przez lata, nie skarżą się, nie walczą o swoje, ale potem jak się odwiną i przyłożą, to trudno się podnieść po takim ciosie. Więc Lucek jest sam. Na razie. Podobno rozgląda się za następną ofiarą, a ponieważ kobiety bywają bardzo zdesperowane w poszukiwaniu partnerów, kto wie, może mu się uda. Ja, znając historię pani Stasi, ostrzegam przed Luckiem: jest gruby, czerwony na twarzy, klnie przy każdej okazji, pomiata ludźmi i wrzeszczy. Ale jeśli są na niego amatorki, bardzo proszę. W końcu najważniejsza jest podobno wolność wyboru! Czytaj także:„Brat wierzy w teorie spiskowe. Wmawia mi, że Ziemia jest płaska, a rodzinę więzi w domu i zabrania się szczepi攄Mam dziecko z mężem własnej siostry. Będąc świadkową na ich ślubie byłam już w ciąży”„Ja kochałam ją jak przyjaciółkę, a on jak żonę. Po jej śmierci zostaliśmy kochankami i urodziłam mu syna” Środa, 15 września 2010 (17:12) Po tym, czy przy pierwszym spotkaniu mężczyzna patrzy Ci w oczy czy raczej zwraca uwagę na piersi i biodra możesz się przekonać, czy interesuje go trwały związek czy raczej krótka przygoda - przekonują naukowcy z Uniwersytetu Teksasu w Austin. Ich badania pokazały, że męskim wzrokiem, nawet bez jego wiedzy, kierują motywy natury ewolucyjnej. Zdaniem psychologów z Austin, mężczyźni nastawieni na krótką znajomość podświadomie zwracają uwagę na aktualną płodność kobiety, której oznaki najlepiej oddaje kształt sylwetki. Im bliższy wymarzonym wymiarom 90-60-90, tym większe daje szanse na rychłe, zdrowe i piękne potomstwo. Mężczyźni, którzy szukają partnerki na dłużej, bardziej zwracają uwagę na jej przyszłe możliwości, stąd w pierwszej chwili koncentrują się na twarzy, która szybciej zdradza wiek i stan zdrowia. Te prawidłowość potwierdziły badania prowadzone na grupie blisko 200 studentów. Poproszono ich, by zadeklarowali, czy interesuje ich krótsza, czy dłuższa znajomość. Potem pokazywano im zakryte fotografie kobiet i proszono o zdjęcie części zasłony, która przesłania głowę, albo ubraną sylwetkę ewentualnej partnerki. O ile ponad 60 procent mężczyzn z całej grupy chciało obejrzeć przede wszystkim zdjęcia twarzy, ponad połowa mężczyzn, zainteresowanych krótka przygodą decydowała się ocenić ewentualną partnerkę tylko po kształcie sylwetki. Co ciekawe, w przypadku kobiet ta zasada nie obowiązuje, w większości najpierw patrzą mężczyznom w oczy, niezależnie od tego, jakie mają plany. Pisze o tym w najnowszym numerze czasopismo "Evolution and Human Behavior". zapytał(a) o 13:20 Czemu faceci patrzą się na mój tyłek? Przeważnie tacy po 30 stce Nie mam jakiegoś specjalnie super ciała. Tyłek oczywiście wielki, pełny, okrągły i sterczący ale cyc ki za to małe jak cytrynki, talia jak najbardziej mi odpowiada i już słyszałam komplementy na jej temat ale nogi to parówy a brzuch mi trochę odstaje :( xd. Mój kuzyn kiedyś chodził za mną i robił zdjęcia mojego tyłka żeby sobie potem oglądać (miałam 13 lat a on 15). Miałam nawet pewne nie za fajne propozycje (od chłopaka o rok starszego, wiele razy) xd Czemu mało który "normalny" interesuje się mną, tylko przeważnie tacy, którzy są albo o wiele starsi, albo mega zboczeni? Czy to normalne? Mam 15 lat jak coś. Pojawiły się tu nie za fajne odpowiedzi odnośnie mojej tuszy, więc chcę dodać że od urodzenia mam wykrzywiony kręgosłup w odcinku lędźwiowym, skąd ten sterczący tyłek Ostatnia data uzupełnienia pytania: 2014-07-19 13:26:20 Odpowiedzi Attis odpowiedział(a) o 13:27 Asama odpowiedział(a) o 13:37 Na mój tyłek też się patrzą. To jest twoja zaleta. Kiedyś, zamiast się zawstydzać, gdy ktoś na ciebie patrzy, będziesz to wykorzystywać. :) A nadmierną lordozę radziłbym skorygować przez np. zajęcia na pływalni. Adam87 odpowiedział(a) o 13:23 nie widziałem to nie odpowiem ;D Więc widzisz, masz fajny tyłek. blocked odpowiedział(a) o 13:22 Houdini odpowiedział(a) o 13:23 nie wiem czemu sie dziwisz ze patrzą na tylek sama przyznalas ze to najlepsza czesc twojego ciala, na talie raczej nikt nie zawiesza dlugo oka. hm moze to jest taki a'la j lopez hahaha nie przejmuj się tym. U mnie jak w liceum dziewczyny tańczą np. na wf to wtedy czasem ostatnia klasa(chlopacy) patrzą jak kręcimy dupkami Xd olk00 odpowiedział(a) o 14:12 blocked odpowiedział(a) o 15:32 Bo masz fajny tyłek pewnie. Uważasz, że ktoś się myli? lub

czemu mężczyźni patrzą na tyłek